Witam
Mam 186cm i ważyłem 95kg. Od 8 dni jestem na diecie. Przez pierwsze 5 dni straciłem 3.5kg, a od 3 dni nic nie chudnę. Dziennie jem o 1000-1500 kcal mniej niż normalnie.
Codziennie jeżdżę na rowerze godzinę i w ogóle nie jadam słodyczy. Nie wiem czemu się waga zatrzymała. A, i najważniejsze jem do godziny 20, a spać idę około północy.
1. Te 3,5 kg to w większej mierze woda.
2. Z początku się szybciej chudnie potem co raz wolniej, ale tempo 3,5 kg na tydzień jest stanowczo za szybkie, nie zdrowe, a i nie da rady utrzymać takiego tempa.
3. Jesz za mało kalorii, by chudnąć powinieneś jeść 2200 kcal, mówię na oko ale można to wyliczyć, ja mam podobne wymiary do ciebie a jestem na diecie 2500 (z tym że ćwiczę konkretnie).
4. Aeroby (jeżdżenie na rowerze) to ćwiczenia typowo spalające tłuszcz, lecz oprócz tłuszczu spalasz również mięśnie, co ma takie konsekwencje, że możesz wyglądać gorzej z mniejszą wagą, a potem masz większe szanse na jojo. Dlatego godzina aerobów codziennie to za dużo, szczególnie na takim deficycie kalorii bez zabezpieczenia mięśni (suplementy) i treningu siłowego.
Ale ja nie mówię, że jem 1500kcal dziennie tylko o tyle jem mniej niż normalnie.
Normalnie jem śniadanie, obiad i kolacje tak jak zwykle, z tym że bez słodyczy, coca coli, pizzy itp. Przed dieta wypijałem 1.5L coca coli dziennie więc to już mam 700kcal.
Sądzę, że bez picia coca coli i słodyczy schudnę w ciągu miesiąca 5kg? Jak myślisz?
Myślę, że nie ma co zakładać z góry. Jest to do osiągnięcia.
Ja schudłem w 2 tyg 11kg samym chodzeniem na basen i jedzeniem zdrowszych rzeczy, z tym że 4 miesiące dobijałem dalsze 8 kg. Wszystko zależy od organizmu i od tego co z nim robimy.
hejka przepraszam za to co teraz powiem ale nie moge sie powstrzymac.... moze jestem nie mila ale nie moge juz patrzec na takie tematy gdzie ktos mysli ze jak pojezdzi godzinke na rowerku zje mniej i wejdze na wage to zobaczy 10kg mnie... ludzie odchudzanie to dluuuuugi proces i nie jest latwy...wiem cos sama o tym... bylam na dk 5dni stracilam 4kg i te 4kg szybciutko wrocily:D wiec kolego zycze wytrwalosci! mam nadzieje ze sie na mnie nie obrazisz a ponadto zapraszam do tematu KTO SIE PRZYLACZA... mamy tam silna grupe wsparcia, razem swietujemy sukcesy i przechodzimy porazki...
[ Dodano: 2010-07-07, 08:01 ]
aaa zapomnialam jeszcze dodac zebys skonczyl sie wazyc codziennie bo sie tylko tym dobijasz! w kto sie przylacza wazymy sie w kazda srode...Zapraszam...
Noooo... ktoś musiał powiedzieć tą prawdę na głos. Mój Aniołek był w pogotowiu ;]
Linkin, bo odchudzanie to nie tylko praca z brzuchem, ale przede wszystkim z głową.
Jest coś takiego jak MONOLOG WEWNĘTRZNY. Tzn cały czas prowadzimy rozmowę ze samym sobą, od tej rozmowy bardzo dużo zależy. Twoje ważenie się codziennie i odpuszczanie sobie, to właśnie wynik tych rozmów. Przypatrz się jak ze sobą rozmawiasz, jeśli dostrzeżesz takie sformułowania jak: "to nie ma sensu", "nie dam rady", "nigdy mi się nie uda", albo jakieś inne równie mocno ograniczające zwroty to zamień je na: "potrzeba wytrwałości", "dam radę, tylko więcej czasu potrzebuję", "spokojnie, efekty w końcu się pojawią"
Drugą rzeczą jaką można zrobić, to dawanie sobie osiągnięć już teraz, zamknij oczy i wyobraź sobie siebie takiego jak chcesz wyglądać, uwierz że już to osiągnąłeś, podziękuj sobie za to. To działa, motywuje dodaje energii.
Trzecią sprawą jest zmiana kryterium. Każdy z nas potrzebuje informacji zwrotnej, czegoś co pokazuje mu że idzie do przodu. W odchudzaniu to też jest równie istotne, teraz załamujesz się bo jako kryterium wyznaczyłeś sobie wskazówkę wagi. Każdy twój trening dużo daje, każdy zdrowy posiłek przybliża Cię do celu, lecz nie zawsze odbije się to na wagę, dlatego potrzebna jest zmiana kryterium. Dam Ci kilka propozycji jakie kryterium możesz sobie przybrać:
- poziom samopoczucia.
- poziom energii.
- drobne zmiany na ciele, w obwodach (przyrost mięśni, spadek obwodu mięśni brzucha, lepszy zarys sylwetki)
- jeśli udało Ci się w dany dzień przestrzegać 5 posiłków i wszystkie takei jak powinny być, to już jest to sukces dla Ciebie. Nagródź się za to.
- dla mnie nagrodą jest już samo zmęczeni po treningu, wiem wtedy że wykonałem porządną pracę.
- zapisuj nowe rzeczy które się dowiedziałem, poziom wiedzy też jest wskaźnikiem twoich postępów.
Ja jestem chyba jak każdy trochę próżny i się może odrobinę za często w lustrze oglądam, kiedyś mnie to demotywowało i tak jak u Ciebie pojawiała się rezygnacja, lecz dalej oglądam się przed lustrem, z tym że wykorzystuję ten czas do zauważania co pozytywnego się zmieniło, wizualizacji, stosowania jakiś afirmacji "uda mi się" i zamiast zrezygnować idę dalej. W moim przypadku efekty mogą być widoczne po bardzo długim czasie. Dziewczyny na forum ważą się co środę, ja się nie regularnie, kiedy tam okazje mam kiedy mi się zechce, kiedy dopadnie mnie ciekawość, a jak się zważę i nie ma 2 kg mniej to nie panikuję bo wiem, że nie to jest ważne, tylko moja wytrwałość.
Rozumiem Was. Jestem trochę niecierpliwy, dlatego że tyle razy już próbowałem zrzucić parę kilo, że już nie mam siły. Nie wiem nawet czy ta "dieta" coś da. Na rowerze jeżdżę od 2 miesięcy i zauważyłem że nogi się trochę wyrzeźbiły i spodnie mam luźniejsze i to wszystko.
Myślicie że same nie picie coca coli i jedzenia słodyczy pomoże? Dodam, że przed tym wszystkim piłem bardzo dużo coli i dużo słodyczy zajadałem ;p nie wiem juz sam.
Każdy jest indywidualny, ale bez przesady, zasady odchudzania działają na każdego, trochę szybciej trochę wolniej, ale każdy jak robi to co trzeba to osiągnie efekt. Picie kokakoli było na "-" to by schudnąć musisz zrobić coś na "+". Równowaga w przyrodzie musi istnieć .
Też kiedyś jeździłem dużo na rowerze i chudłem... ale to dlatego że zjeżdżałem z naprawdę dużej masy. Organizm się przyzwyczaja do aerobów i możesz jeździć i jeździć i to samo co byś na fotelu siedział (oprócz dotlenienia organizmu). Więc jedz dietetycznie, zapisz się na siłownie i zamiast aerobów rób HIIT'a i nie ma bata że nie schudniesz.
Na razie się nie warze, zobaczymy w sobotę co będzie, a jeżeli chodzi ci o tego HIIT'a to jeżdżę tylko na rowerze codziennie jakieś 40-50 min szybkim tempem.
Ha! i zostalam doceniona
Powiem ci szczerze cos o sobie jakies 3lata temu / czasy gimnazjum gralam zapalczywie w siatke... a takze biegalam noga kosz itp itp ale tu nie o dyscypliny chodzi tylko o to ze mialam "treningi" wf-y po 3 godz 6h w tyg wazylam jakies 60kg pozniej mi przytylo do 64 jak poszlam do liceum a zobacz na suwak ile mialam jak zaczynalam i szczerze nawet nie wiem kiedy tyle przytylam! i wiem ze jak sie czlowiek odchudza z glowa zmienia swoje nawyki to chociaz powoli to dojdzie do celu... jak jak kiedys madrzej zylam bylam fiu fiu... a wiec wytrwalosci i samozaparcia zycze!
Hej to mój pierwszy dzień diety kopenhaskiej czy ktoś zaczyna ze mną razem może być lepiej.ważę 63 kilo bede walczyć żeby ważyć 55 mam nadzieje że mi sie to uda,co sadzicie o tej diecie i czy ktoś też taraz zaczyna pozdrowionka dla wszystkich
No to zaczynamy Dołączam się z miłą chęcią. Ja sobie zakładam, że moim celem jest chudnięcie 1 kg na tydzień, aby nie za szybko i zdrowo. Pewnie dość długo to potrwa, ale może i dzięki temu efekt dłużej się utrzyma.
W moim przypadku przy wadze 95kg i wzroście 186, przy ćwiczeniach i małej diecie chudłem w ciągu tygodnia 2-3kg , tylko trzeba się postarać.
Od 29.06 - 13.07 schudłem 7KG
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum